Styl wysokiej kobiety

Często mówi się, że styl po prostu się ma. Ja widzę to inaczej, mam wrażenie, że raczej się go z czasem buduje i odzyskuje, szczególnie wtedy, kiedy przez lata nosiło się rzeczy, które były tylko wystarczające.

Bo styl nie zaczyna się w szafie i nigdy się tam nie zaczynał. Zaczyna się w głowie, bardzo często w momencie zmęczenia ciągłym dopasowywaniem się do ubrań, które nigdy nie były tak naprawdę dla nas, tylko na chwilę, na teraz, żeby było jakoś, w porządku.

U wysokich kobiet to doświadczenie jest wyjątkowo znajome. Lata chodzenia w rzeczach, które, no właśnie, są jakieś. Niby długie, niby pasujące, niby w porządku, ale zawsze z małym znakiem zapytania. I potem nagle trafiasz na ubrania zaprojektowane dokładnie pod Twoje proporcje i okazuje się, że trzeba się z tym oswoić, nauczyć noszenia rzeczy dobrze dopasowanych. Zmienić podejście do swojego wzrostu, zaakceptować go. Wtedy dzieje się magia i garderoba zaczyna budować się od nowa.

 

Styl nie pojawia się nagle. To proces, który zaczyna się od uważności. Od patrzenia na to, co przyciąga wzrok, w czym czujesz luz, a nie kontrolę, i w czym przestajesz myśleć o rękawach, nogawkach, umiejscowieniu talii czy dobrej długości bluzki, żeby nie wychodziła ze spodni.

Później przychodzą próby, przymierzanie, czasem zaskoczenie, euforia, bo nareszcie nogawka jest długa do ziemi, a czasem wręcz przeciwnie, rozczarowanie, bo to jednak nie fason dla mnie. Ale nie martw się, wszystko to jest naturalną częścią Twojej drogi do własnego stylu.

Gdzieś po drodze, pomalutku, pojawia się garderoba, która zaczyna cieszyć serce. Z efektem „wow” i z poczuciem, że można się po prostu ubrać i wyjść. Koszula i spodnie, gotowe zestawy, które do siebie pasują. Zestawy, które nie wymagają negocjacji z lustrem o siódmej rano.

Styl jako codzienność wysokiej kobiety

Dla mnie styl nie ma wiele wspólnego z modą. Bardziej z codzienną rozmową ze sobą o tym, kim jestem teraz, jak chcę się czuć w swojej codzienności i na co mam dziś ochotę. Czy chcę błyszczeć i przyciągać spojrzenia, czy raczej okryć się komfortem i schować w tłumie.

Styl to ubrania, które nie zabierają energii, tylko ją porządkują i zostawiają w głowie miejsce na ważniejsze sprawy. W TALLKA często widzę, jak wysokie kobiety uczą się swojego stylu od nowa, bez „jakoś”, bez stresu i bez ciągłego kurczenia się. Spokojnie, krok po kroku, zaczynając od rzeczy, które naprawdę pasują do sylwetki, nastroju i dnia.

Jestem ciekawa, jak jest u Ciebie i czy masz poczucie, że Twój styl już się zbudował, czy dopiero zaczynasz go odzyskiwać.

Kamila Tallka

1 komentarz

Pięknie to ująłeś. Też uczę się wybierać rzeczy które mnie nie męczą, tylko wspierają w codzienności.

Edyta

Wprowadź komentarz